Co mój Drago znowu zmalował...

Obrazek
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Halik
Reakcje:
Posty: 28235
Rejestracja: 23 paź 2015, 08:50
Rozdane podziękowania: 71 razy
Otrzymane podziękowania: 74 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Lew

Co mój Drago znowu zmalował...

Post autor: Halik » 15 wrz 2018, 22:08

:ok: sprawdzał czy się wyśpisz :haha:

Online
Awatar użytkownika
Mysza
Moderator
Reakcje:
Posty: 14277
Rejestracja: 08 paź 2014, 21:51
Rozdane podziękowania: 43 razy
Otrzymane podziękowania: 74 razy
Znak zodiaku: Bliźnięta

Co mój Drago znowu zmalował...

Post autor: Mysza » 15 wrz 2018, 22:17

:haha:
"Oto wielka tajemnica wiary: złoto i dolary. "

Awatar użytkownika
Farah
Reakcje:
Posty: 707
Rejestracja: 19 lut 2017, 22:15
Rozdane podziękowania: 4 razy
Otrzymane podziękowania: 44 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Skorpion

Co mój Drago znowu zmalował...

Post autor: Farah » 23 wrz 2018, 10:47

Piesek chcial pierwszy sprawdzic, jak sie spi na tym lozku :haha:
Myśląc pozytywnie przyciągasz pozytywne zdarzenia

Czasami przyczyna jest ważniejsza, niż efekt

Online
Awatar użytkownika
Mysza
Moderator
Reakcje:
Posty: 14277
Rejestracja: 08 paź 2014, 21:51
Rozdane podziękowania: 43 razy
Otrzymane podziękowania: 74 razy
Znak zodiaku: Bliźnięta

Co mój Drago znowu zmalował...

Post autor: Mysza » 23 wrz 2018, 14:57

Dziś muszę naprawdę pochwalić mojego pieseła. Najpierw pochwała i to niejedna od Pana na szkoleniu. Druga ode mnie. Mianowicie poszłam z nim jak zwykle na spacer między działkami. W pewnej chwili Drago się nastroszyl i zaczął węszyć w trawie. Podeszłam, patrzę a tam mały czarny kotek zabiedzony z głową, której nie mógł utrzymać. Jednak dzielnie syczał na psa. Przez chwilę oglądałam kotka, nie ruszył się, nie uciekał tylko tą głową w stronę psa i syczał. Poszliśmy dalej i postanowiłam zobaczyć, jak tam kotek jak będziemy szli z powrotem. Kotek nadal był, ale rzucił się na plecy w stronę psa i syczał. Nic, trzeba było działać. Psa zaprowadził do altany, wzięłam miskę, do niej stare ciuchy, rękawiczki, Natalę i już samochodem po kotka. Okazało się, że podpełznął w stronę ulicy i jakby patrzył z nadzieją na ratunek. Wzięłam go do miski, przykryłam to zaraz zasnął. Niedaleko mam schronisko to tam pojechałam, ale babki poprosiły, żebym pojechała do centrum do weta 24h. Pojechałam oczywiście, zaraz nas babeczka młoda wzięła, moje dane spisali, miejsce znalezienia. Stwierdziła, że kotek wyziębiony i faktycznie miał niższą temperaturę. Kotek nie chodził to powiedziała, że rtg potrzebne. W tym momencie mnie pożegnali. Mam nadzieję, że kotek będzie ok, bo na myśl, że umrze albo będą musieli go uśpić to nam łzy w oczach stanęły.
"Oto wielka tajemnica wiary: złoto i dolary. "

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości