Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Obrazek
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Farah
Reakcje:
Posty: 724
Rejestracja: 19 lut 2017, 22:15
Rozdane podziękowania: 4 razy
Otrzymane podziękowania: 44 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Skorpion

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Farah » 02 sty 2018, 17:26

Na razie dam pierwszy rozdzial :)

- Ile jeszcze bedziemy jechac? - Spytala sie Farah swojego taty prowadzacego auto. Chciala byc juz na miejscu, w nowym domu. Przeprowadzala sie razem z rodzicami z Las Vegas do miasteczka w Los Angeles. Razem z rodzicami stwierdzili, ze wola cos mniejszego, niz miasto.
- Juz prawie jestesmy. Patrz, juz jest tabliczka z nazwa miasteczka.
Dziewczyna ujrzala przez szybe samochodu zielona tabliczke ,,Paylest Town''. Cieszyla sie, ze w koncu beda na miejscu, w nowym domu. Zastanawiala sie, jakie beda jej poczatki w nowej szkole. Bala sie tego. Miala fobie spoleczna od trzech lat i wizja poznawania nowych osob ja nieco przerazala. Cieszyla sie jednak z tego, ze zacznie nowe zycie w nowym miejscu.
- Chcecie cos zjesc? Za pol kilometra bedzie budka z fast foodami.
Farah przestraszyla sie, ze osoby z jej przyszlej szkoly moga ja zobaczyc, gdy sie zatrzymaja, wolala, zeby rodzice zrobili zakupy jedzeniowe po dojechaniu na miejsce.
- Tata, wiesz, ze ktos mnie moze zobaczyc z osob ze szkoly, przy takich budkach czesto sa nastolatkowie. Plis, darujmy sobie.
- Okej zlotko, to nie robimy przystanku.
- Dzieki - Usmiechnela sie do taty. Jej rodzice bardzo ja rozumieli w jej dolegliwosciach psychicznych. Farah oprocz fobii spolecznej cierpiala na psychoze, depresje oraz nerwice, jednak to fobia byla w najgorszym stanie. Reszta nie byla tak dokuczliwa, nie byla w zaawansowanym stanie, mozna powiedziec, ze byla lekka. Zaczelo sie od depresji, kiedy miala 10 lat. Jej babcia, dziadek i wujek od strony mamy umarli w ciagu 3 lat, co zapoczatkowalo zalamanie jej mamy, ktora zaczela w takim stanie siegac po alkohol, zeby sobie poradzic z trauma. Rzucila to po trzech latach, lecz Farah nadal nosila w sobie traume. W gimnazjum doszla kolejna, jej rowiesnicy zaczeli jej dokuczac, na szczescie tylko slownie i lekko, lecz zostawilo to slad w psychice dziewczyny. Wyjazd na stale w nowe miejsce mial dac jej szanse na wyzdrowienie.
Auto stanelo na skrzyzowaniu. Farah po drugiej stronie zauwazyla jakis nastolatkow. Odwrocila glowe w przeciwna strone i czekala cierpliwie, az rusza dalej.

W koncu zostal im tylko kilometr na miejsce. Farah schowala telefon do kieszeni, wylaczyla muzyke i wypatrywala, pod ktorym podjazdem zaparkuja. Zaparkowali przy przytulnym, bialym domu z parterem i pierwszym pietrem. Dziewczyna rozejrzala sie wokol, zanim wysiadla, czy nie ma nikogo w jej wieku w poblizu. Niestety, naprzeciwko ich domu jakis chlopak w jej wieku pomagal rodzicom w ogrodzie. Mial czarne wlosy i opalona skore, ubrany byl w luzne dzinsy do kolan i czarny t-shirt. - No nie kuzwa - Pomyslala Farah. Dobiegla ja lekka panika. Zywila nadzieje, ze chlopak jej nie zauwazy. Jej rodzice wysiadali z auta, glupio by wygladalo, jakby ona nie wysiadla. Wziela gleboki oddech, otwarla drzwi auta i wysiadla. Wyjela swoje walizki i zerknela w strone sasiadow pielegnujacych ogrodek. Nadal zajmowali sie swoja praca. Odetchnela z ulga, choc w srodku nadal sie stresowala. Jej rodzice wypakowali juz wszystko, i szli w strone drzwi wejsciowych ich nowego domu.
- Zaraz bede juz w srodku i wyluzuje - Pomyslala dziewczyna. Wziela swoje walizki, smycz Pookie i poszla za rodzicami razem ze swoim pieskiem.

- Ładnie tu - Powiedziala Farah, bedac juz w swoim pokoju na pietrze. Sciany byly od dolu fioletowe, a od gory rozowe. Po prawo stalo ladne, czarne biurko. W oknach byly pomaranczowe rolety, a z nich widok byl na ulice. Na lewo stalo biale lozko, na ktorym Farah miala zamiar rozlozyc swoja fioletowa koldre. Za drzwiami stala czarna szafa, dosc duza. Dziewczyna miala duzo ciuchow, wiec taka szafa bedzie akurat. Przy lozku stala biala szafka. Pokoj byl bardzo przytulny, nie za maly, ani nie za duzy. Farah spodobal sie od razu.
- Pomoc Ci sie rozpakowac? - Spytala sie jej mama.
- Nie, dziekuje, poradze sobie - Odpowiedziala Farah z usmiechem. Jej mama poszla sie rozpakowywac, podczas gdy Farah zachcialo sie palic. Wyjela z torby paczke, a z niej papierosa. Podeszla do okna i juz miala otworzyc okno, gdy zobaczyla przez nie, jak jej tata rozmawia pod ich domem z facetem i chlopakiem z naprzeciwka. Cofnela sie, nie chciala ryzykowac, ze ten chlopak ja zobaczy. No i nie chciala mowic dzien dobry sasiadom, bo to rowniez ja stresowalo. Nagle uslyszala, jak Pookie szczeka na dworze. Jej sunia uspokajala se przy nowych osobach dopiero przy swojej wlascicielce. Farah zrobilo sie lekko slabo na mysl, ze bedzie musiala do nich schodzic i ja wolac. Lecz w jednej chwili postanowila wziac sie na odwage i wyluzowac. - Przeciez Cie nie zjedza - Tlumaczyla sobie. Zebrala sie w sobie i zeszla na dol.
- Pookie, spokojnie piesku, juz dobrze - Dziewczyna wlasnie wychodzila przez drzwi wejsciowe.
- O, jestes Slonko, choc, przedstawisz sie sasiadom - Powiedziala do niej mama. W wiekszosci jej rodzice ja rozumieli, jednak, zeby nie wydala sie jej choroba przed sasiadami, musieli utrzymac pozory jej zdrowia.
- Dzien dobry - Powiedziala z usmiechem nastolatka - Jestem Farah - Podala reke najpierw kobiecie, potem mezczyznie, a na koncu chlopakowi. - Josh - Odpowiedzial nastolatek - Milo poznac - Usmiechnal sie zyczliwie. - Wzajemnie - Odpowiedziala Farah, nadal usmiechnieta, choc w srodku sie trzesla. - Wasz piesek to maly zlosnik przy innych ludziach - Powiedzial do Farah Josh. - No, niestety, od malenka tak ma - Odpowiedziala niesmialo. - To ma charakterek juz od poczatku - Zasmial sie chlopak. Farah rowniez lekko sie zasmiala - Tak, jest naszym bodyguardem - Zasmiala sie, juz nie tak niesmialo. W miare rozmowy powolutku zaczynala sie mniej stresowac, tym bardziej, ze chlopak wydawal sie bardzo mily i sympatyczny. - My tez mamy psiaka, wabi sie Niki, to golden retriever - Powiedzial nastolatek. Dziewczyna wydala mu sie fajna i przyjazna. - Na ktoryms spacerze na pewno sie spotkaja - Odpowiedziala Farah - Mam nadzieje, ze Pookie polubi Nikiego. - Ja tez - Rozmawiali, ciagle sie usmiechajac, Farah nie mogla uwierzyc, ze nastapila w niej taka zmiana. Kiedys glos by jej sie zawieszal i chcialaby jak najszybciej skonczyc rozmowe, a teraz gadalo jej sie bardzo fajnie, choc do pelni luzu jeszcze troszeczke jej brakowalo.
Ich rodzice, witajacy sie i rozmawiajacy o tym, gdzie sa najblizsze sklepy spozywcze, wlasnie konczyli rozmowe - A na ulicy Robinhsona jest cukiernia, maja tam bardzo dobre paczki - Powiedziala mama Josha do rodzicow Farah. - Dziekujemy panstwu bardzo - Powiedziala z usmiechem mama dziewczyny - Teraz juz wiem, gdzie kupie corce tort na 19 urodziny. - Prosze bardzo, w razie pytan odnosnie miasteczka sluzymy pomoca - Odezwal sie tata chlopaka. - A teraz juz idziemy, na pewno chca sie panstwo rozpakowac i pobyc w nowym domu. - Jeszcze raz dziekujemy, zyczymy milego dnia - Powiedzial tata Farah. - Dziekujemy, wzajemnie - Odpowiedziala mama nastolatka.
- To chyba pa - Powiedziala dziewczyna do Josha z lekkim usmiechem.
- Chyba tak - Odzwajemnil usmiech. To czesc - Pomachal reka na pozegnanie.
- Czesc - Powiedziala Farah. Josh razem z rodzicami poszli z powrotem do ogrodka, a Farah z rodzicami wrocila do nowego domu.
- Chodz Pookie - Przywolala swoja psinke do siebie. Sunia przybiegla do swojej pani merdajac bialym, puchatym ogonkiem i poszly obie do pokoju dziewczyny.
Ciesz się w życiu drobiazgami, bo któregoś dnia możesz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to były rzeczy wielkie

Online
Awatar użytkownika
Scelena
Reakcje:
Posty: 99434
Rejestracja: 07 kwie 2014, 22:53
Rozdane podziękowania: 582 razy
Otrzymane podziękowania: 333 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Strzelec

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Scelena » 02 sty 2018, 18:19

:ok: Dawno nie pisałaś :komp:

Awatar użytkownika
Farah
Reakcje:
Posty: 724
Rejestracja: 19 lut 2017, 22:15
Rozdane podziękowania: 4 razy
Otrzymane podziękowania: 44 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Skorpion

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Farah » 02 sty 2018, 20:50

Teraz to nadrobie :)
Ciesz się w życiu drobiazgami, bo któregoś dnia możesz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to były rzeczy wielkie

Awatar użytkownika
Halik
Reakcje:
Posty: 28614
Rejestracja: 23 paź 2015, 08:50
Rozdane podziękowania: 71 razy
Otrzymane podziękowania: 74 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Lew

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Halik » 02 sty 2018, 22:08

A co z poprzednim opowiadaniem ::mysli::

Awatar użytkownika
Farah
Reakcje:
Posty: 724
Rejestracja: 19 lut 2017, 22:15
Rozdane podziękowania: 4 razy
Otrzymane podziękowania: 44 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Skorpion

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Farah » 03 sty 2018, 04:10

Juz nie lubie pisac horrorow :)
Ciesz się w życiu drobiazgami, bo któregoś dnia możesz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to były rzeczy wielkie

Awatar użytkownika
Halik
Reakcje:
Posty: 28614
Rejestracja: 23 paź 2015, 08:50
Rozdane podziękowania: 71 razy
Otrzymane podziękowania: 74 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Lew

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Halik » 03 sty 2018, 07:28

Szkoda, że chociaż nie dokończyłaś tamtego... No ale cóż czekamy na kolejne odsłony tego.

Awatar użytkownika
Farah
Reakcje:
Posty: 724
Rejestracja: 19 lut 2017, 22:15
Rozdane podziękowania: 4 razy
Otrzymane podziękowania: 44 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Skorpion

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Farah » 03 sty 2018, 21:00

Nastepnego dnia Farah obudzila sie, slyszac za oknem jej tate gadajacego z kims przez okno. Uslyszala, jak mowi z kims sobie po imieniu, lecz nie byl to sasiad z wczoraj.
- Ach no tak, przeciez tata mowil, ze w tym miasteczku mieszka jego kolega - Przypomniala sobie. Nagle dobiegl ja jeszcze jeden glos, byl to glos kogos w jej wieku, moze rok starszego. Jakiegos chlopaka. Po chwili jeszczze uslyszala glos jakiejs dziewczyny, prawdopodobnie byly to dzieci kolegi jej taty. Wystraszyla sie nieco, ze byc moze zobacza ja w oknie, ale szybko probowala odgonic strach. Kiedys, jak byla mala, bawila sie z nimi na wakacjach nad morzem, lecz to bylo dawno, na pewno duzo sie pozmieniali. Tyle czasu niewidzenia sie z nimi sprawialo, iz Farah nadal sie bala, ze zle wypadnie przed nimi.
- Ech kurcze, w sumie, to powinnam z nimi pogadac, bo i tak bedziemy chodzic do tej samej szkoly, a jak teraz sie do nich ciut przyzwyczaje, to potem bedzie mi latwiej z nimi gadac - Pomyslala - A z Paulem na pewno bede miala kilka przedmiotow, bo jest w moim wieku - Wstala i zaczela sie przebierac z czarno rozowej pizamy w ciuchy. Zalozyla na siebie czarne dzinsy, zolta bluzke z pieskiem i niebieskie trampki. Przeczesala w miare szybko wlosy i podeszla do schodow. Przystanela przed nimi i wziela kilka glebokich, powolnych wdechow. Po nich spokojnie zeszla na dol i wyszla na dwor. W drzwiach wejsciowych uderzyl ja gorac stresu, jednak postanowila go uspokoic. Spojrzala na wszystkich rozmawiajacych.
- Dzien dobry - Powiedziala do Johna, kolegi taty.
- Dzien dobry - Odpowiedzial.
- Czesc Wam - Powiedziala niesmialo, ale sympatycznie Farah, machajac reka na powitanie.
- Farah, ale wyladnialas - Cassandra podeszla do Farah i przytulila ja na powitanie. Farah poczula, ze moze przy niej wyluzowac. Odwzajemnila przytulaska - Dzieki, Ty tez - Odpowiedziala. Cassandra miala falowane, dlugie blond wlosy, zielone oczy i byla ciut wyzsza, niz Farah, ktora miala metr 67 cm wzrostu. Ich uroda roznila sie, bowiem Farah miala brazowe oczy i czarne, proste wlosy, jedynie ich dlugosc byla taka sama, jak wlosow Cassandry. Dziewczyny puscily uscisk.
- Hej Paul - Powiedziala w strone chlopaka Farah. Nastolatek mial krotkie, jasnobrazowe wlosy i niebieskie oczy. Usmiechnal sie do Farah zyczliwie.
- Hejka Farah.
- Fajnie, zescie sie dzieciaki spotkali po latach, odnowicie znajomosc i na pewno sie zaprzyjaznicie - Powiedzial kolega taty Farah - Farah i Paul na pewno beda mieli jakies zajecia razem - Powiedzial do taty Farah.
- Obiady tez pewnie beda jesc razem na stolowce - Odparl Michael, tata Farah z usmiechem - To dobrze, ze na starcie corcia bedzie miec znajome twarze, Farah zrobila sie bardzo niesmiala - Objal corke ramieniem.
- Przy nas nie musi, my jestesmy w porzadku - Powiedziala Cassandra.
- Bardziej fajnych ludzi, niz my, w liceum nie znajdzie - Zasmial sie Paul.
- To nie bylo zbyt skromne - Zasmiala sie Farah.
- Ale za to bardzo prawdziwe - Odpowiedzial z udawana duma Paul. Wszyscy sie zasmiali.
- Wymienimy sie numerami - Powiedziala Cassandra do Farah.
- Oki, moj to 936 - 482 - 012 - Odpowiedziala Farah do niej, gdy ta wyciagnela smartfona. Dziewczyna wpisala numer i zadzwonila do Farah.
- Moj to 782 - 387 - 415 - Odparl Paul. Farah wpisala sobie ich numery.
- Jakbys chciala gdzies wyjsc, czy cos, to zawsze dzwon - Powiedziala do Farah Cassandra.
- Jakby bylo to realne z moimi problemami - Pomyslala ze smutkiem Farah.
- Okejo - Powiedziala Farah - Tylko, ze... Ja raczej nigdzie nie lubie wychodzic. Jesli juz, to bym wolala, zebyscie przyszli do mnie - Usmiechnela sie lekko.
- Moze Cie przekonamy do wyjsc - Odparla Cassandra - Czasami fajnie gdzies wyskoczyc - Odwzajemnila usmiech.
- Chociazby do nas, jak lubisz siedziec u kogos w domu - Dodal Paul - Pamietam, ze uwielbiasz zwierzaki, a my mamy od pieciu lat psiaka i kotka - Usmiechnal sie do niej sympatycznie - Jakbys nas odwiedzala, to moglabys sie z nimi bawic.
- O, to fajnie - Ucieszyla sie - Za pare dni wpadne. I nie tylko do zwierzakow - Dodala ze smiechem.
- Taka mamy nadzieje - Odparla ze smiechem Cassandra. Paul oraz ich ojcowie tez sie zasmieli.
- Ciesze sie, zescie dzieciaki znowu nawiazali kontakt - Powiedzial Oociec rodzenstwa - Niestety, ale bedziemy sie juz zbierac do domu, obiecalem zonie, ze pomoge jej w porzadkach domowych do poludnia.
- Jasne, w porzadku, lec Michael - Odpowiedzial tata Farah - Do nastepnego razu - Pomachal reka koledze.
- Do nastepnego razu - Odpowiedzial tata Cassandry i Paula.
- To czesc - Pozegnala sie ze znajomymi Farah, posylajac im mily usmiech.
- Hej Farah, do jutra, czy kiedy chcesz, jeszcze wysle mesa - Powiedziala Cassandra.
- Pa Farah, do zobaczenia - Paul pomachal do Farah na pozegnanie. Poszedl razem z soistra i tata do samochodu, a Farah razem z tata do domu.
Ciesz się w życiu drobiazgami, bo któregoś dnia możesz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to były rzeczy wielkie

Awatar użytkownika
Farah
Reakcje:
Posty: 724
Rejestracja: 19 lut 2017, 22:15
Rozdane podziękowania: 4 razy
Otrzymane podziękowania: 44 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Skorpion

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Farah » 04 sty 2018, 05:46

Rozdzial trzeci :)

Farah wlasnie palila papierosa za oknem, gdy rodzice weszli do jej pokoju. Farah odwrocila sie.
- Corus, jedziemy do sklepu, chcesz jechac z nami? Bo ostatnio mowilas, ze chcesz nowe sluchawki do telefonu, to pojechalabys z nami i wybralabys sobie, ktore chcesz - Powiedziala jej mama.
- Wolalabym nie, przeciez wiecie, ile jest ludzi w takich marketach - Odparla wystraszona - Za duzo, zebym sie nie stresowala.
- Jest jeszcze wczesnie, ludziom w weekendy nie chce sie wstawac o tej godzinie, zeby isc do sklepu, a Ci, ktorzy wstali, na pewno sa teraz w pracy - Odparl jej tata.
Farah sie zastanowila.
- Okej, ale w miare szybko wyjdziemy, dobrze?
- Nie ma sprawy - Odparl.
- Dobrze, to jade z Wami - zgasila peta w popiolce i poszla z rodzicami na dol do samochodu.

W sklepie rzeczywiscie bylo malo ludzi. Rodzice Farah sprawnie wkladali rzeczy do koszyka, choc samo chodzenie po duzym markecie nie zajmowalo dwoch minut. Tym bardziej, ze musieli kupic rzeczy na tydzien, zeby nie jezdzic taki kawalek do sklepu co dwa dni. Spytali sie jakiejs pracownicy sklepu o to, gdzie moga znalesc sluchawki, ta ich naprowadzila, i po chwili stali razem z Farah przed duza polka ze sluchawkami. Jak na zlosc, jakis chlopak szukal tego samego, co Farah. Stala przy rodzicach i bala sie podejsc sama do polek.
- Kurcze, nie chce z siebie zrobic widowiska, ze stoje z rodzicami i czekam, az on sobie pojdzie, raz kozie smierc, moze nie zwroci na mnie uwagi - Pomyslala. Podeszla do polek i starala sie skupic na sprawdzaniu firm wszystkich bialych sluchawek.
- Tej firmy sa dobre - Powiedzial do Farah chlopak, pokazujac na jedne sluchawki.
- Ale nie maja bialych - Odpowiedziala dosc cicho dziewczyna.
- To te sa jeszcze dobre - Odpowiedzial chlopak, pokazujac na biale sluchawki innej firmy.
- O, dzieki - Powiedziala nastolatka. Wziela z polki te sluchawki, na ktore wskazal chlopak.
- Moj tata kiedys mial sklep z takimi rzeczami - Powiedzial do Farah - Troche sie na tym znam - Lekko sie usmiechnal.
- Jeszcze raz dzieki - Odparla dziewczyna z nerwowym, choc przyjaznym usmiechem. Na taka rozmowe nie byla przygotowana.
- Jakbys szukala jeszcze jednych, czy w ogole czegos do kompa czy telefonu, to moj tata ma sklep z takimi rzeczami na ulicy Niebieskiej, tam jest sporo taniej - Powiedzial milo chlopak.
- A jak to jest daleko? - Spytala ciut mniej niesmialo zaciekawiona dziewczyna.
- Jakies 4 kilomerty stad, przy tym duzym skrzyzowaniu na rogu - Odparl - Nie jestes stad? - Zapytal zaciekawiony z sympatycznym usmiechem.
- Od 3 dni juz stad - Powiedziala Farah z usmiechem na buzi, tym razem pewniej.
- Aaa, czyli nowa w miasteczku - powiedzial wesolo chlopak.
- Tak - Odpowiedziala z szerszym usmiechem - Wczesniej mieszkalam w Nowym Jorku.
- To spory kawalek jechalas na miejsce.
- Noo, spory, ale warto bylo. Fajnie tu jest, o wiele ciszej, niz w miescie.
- Tu w ogole jest fajnie, sa mili ludzie i ladnie jest - Powiedzial sympatycznie.
- Zauwazylam wlasnie - Powiedziala Farah milo.
- Dziekuje za komplementa, milo zostac docenionym - Odpowiedzial rownie milo. Fajnie im sie ze soba gadalo.
- Sama prawda - Odparla pewnie Farah.
- Bo sie zaraz zarumienie - Zasmial sie chlopak. Farah rowniez sie zasmiala.
- Tak w ogole to jestem Farah - Podala mu reke.
- Drake - Rowniez podal jej reke - Do ktorej teraz bedziesz chodzic klasy? Wygladasz na pierwsza liceum.
- Do trzeciej. Wiem, ze wygladam mlodziej. Ma to swoje zalety, jak i wady, juz kilka razy policja chciala ode mnie dowoduosobistego, jak mnie zobaczyli z papierosem.
- To palimy? Oj niezdrowo - Pogrozil jej palcem w zartach. Oboje sie zasmiali.
- To skoro jestesmy w tym samym wieku, to mozemy czasem razem siedziec na tych przedmiotach, na ktorych bedziemy miec lekcje - Zaproponowal Drake.
- Fajny pomysl - Odparla z promiennym usmiechem dziewczyna.
- Oki, ja juz musze leciec, bo umowilem sie z tata na niedlugo. Fajnie bylo Cie poznac Farah - Powiedzial z szerokim, przesympatycznym usmiechem chlopak.
- Wzajemnie, to pa - Odpowiedziala Farah.
- Pa, do zobaczenia w szkole - Powiedzial i skierowal sie w kierunku kas. Farah w fajnym nastroju wrocila do rodzicow z nowymi sluchawkami w reku.
- Brawo Farah, robisz duze postepy w zdrowieniu - Powiedzial jej tata. Przytulil corke, byl bardzo szczesliwy, ze odwazyla sie z kims nowym pogadac.
- Super corcia, ze nawiazujesz sama kontakty, mowilam, ze sobie poradzisz - Jej mama usmiechnela sie do niej radosnym usmiechem.
- Staram sie - Powiedziala nastolatka. Jej tata puscil ja z uscisku i w dobrych nastrojach poszli po reszte zakupow.

Wieczorem Farah chciala posciagac sobie muzyke z neta na lapka, a potem na telefon, wiec siadla przed laptopem i wystukala strone z konwerterem video z youtube.
- Ile mozna muzyki sciaac, ona jest jakas nienormalna - Uslyszala w glowie Farah. W pierwszych sekundach zlekla sie, ze oni znowu czytaja jej w myslach. Po chwili przypomniala sobie, ze nie wziela dzis neuroleptyka rano po sniadaniu.
- Dziwna - Uslyszala znowu, tym razem jakby zza okna. Wstala i poszla szybkim krokiem do kuchni po zapomniana tabletke.
Farah od trzech lat miala podobne omamy sluchowe. Jedne byly do zniesienia, inne byly o wiele gorsze. Potrafila slyszec mnostwo obelg pod swoim adresem, co zapoczatkowalo jej pogorszenie sie fobii spolecznej. Myslala, ze juz kazdy czlowiek w koncu po jakims czasie, badz od razu, bedzie ja zle traktowal slownie. Przez to nabawila sie rowniez sporej nerwicy i paranoi. Jedna stworzyla druga. Na poczatku bala sie o tym powiedziec swojej psychiatrze, bo myslala, ze ta uzna ja za wymagajaca natychmiastowej hospitalizacji, a ona nie chciala spedzac czwartego razu w szpitalu. Kiedy dowiedziala sie, ze osoby z jeszcze bardziej zaawansowanymi objawami psychozy nie sa kierowani do placowek szpitali, opowiedziala o tym na samym poczatku wizyty swojej doktor. Dostala wtedy neuroleptyk, ktory bierze do dzisiaj. Czasami zapomina wziac leki, choc nie zawsze jest to odczuwalne, gdyz organizm przyzwyczail sie juz do tych lekow i stosuje ich dzialanie dlugotrwale. Lecz czasem zdarza sie wyjatek, taki, jak dzisiaj.
Farah podeszla do kuchni i polknela tabletki. Poczula ogromna ulge, ze za jakas godzine te glosy juz mina. Troche sie zasmucila z ich powodu, przypomnialo jej to sytuacje jeszcze w starym domu, kiedy byla na sto procent przekonana, ze osoby z jej szkoly widza za pomoca magii, co robi w domu i komunikuja sie z nia za pomoca mysli. Po chwili przypomniala jednak sobie, ze nie po to walczyla ze zlym nastrojem i smutkami, zeby te ja ogarnialy na zbyt dlugo.
- Wszystko jest okej, zaraz to minie - Pomyslala sobie w duchu i poszla do siebie. Gdy byla juz w swoim pokoju, wziela nowe sluchawki i wlaczyla muzyke. Dzieki temu sposobowi nie slyszala nic a nic poza muzyka.
Ciesz się w życiu drobiazgami, bo któregoś dnia możesz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to były rzeczy wielkie

Awatar użytkownika
Farah
Reakcje:
Posty: 724
Rejestracja: 19 lut 2017, 22:15
Rozdane podziękowania: 4 razy
Otrzymane podziękowania: 44 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Skorpion

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Farah » 05 sty 2018, 15:41

Rozdzial czwarty :)

Rano Farah obudzil sygnal smsa. Bylo 15 po dziesiatej. Usiadla po turecku na lozku i sprawdzila telefon. To Cassandra. Pytala, co tam. Odpisala, ze dopiero wstala i ze wczoraj poznala sympatycznego chlopaka w sklepie. Wstala i zaczela sie przebierac, kiedy, przyszedl kolejny sms. Pytala, jak sie nazywa, moze go zna. Skonczyla zakladac czerwona bluzke z nadrukiem i odpisala, ze chlopak mial na imie Drake i jego tata ma sklep z rzeczami do sprzetow. Zakladala wlasnie ciemne dzinsy, kiedy Cassandra napisala, ze go kojarzy i ze to rzeczywiscie sympatyczny i fajny chlopak. Farah potwierdzila i spytala sie, kiedy przyjada. Po chwili dostala odpowiedz, ze w sumie, to fajniej by bylo, jakby to ona przyjechala do nich, bo Cassandra pisala z nowego telefonu i chciala, zeby Farah go zobaczyla i ocenila.
- Jak tu sie wywinac? - Myslala Farah. Ostatnie dni byly dla niej dosc meczace, jesli chodzi o stresy zwiazane z nowymi osobami. Dziewczyna chwile sie zastanowila i po namysle jednak zdecydowala, ze do nich pojedzie. W koncu chciala jak najszybciej sie do nich przyzwyczaic, zeby moc potem czuc sie przy nich swobodnie. Poza tym, i tak nie miala z kim gadac oprocz rodzicow. A potrzebowala przyjaciol. Nie miala ich od lat. Sama mierzyla sie ze swoimi problemami. Miala tylko rodzicow, psycholozke i psychiatre, ale to, wiadomo, nie zastapi rowiesnikow. W sumie, to cieszyla sie z tego, ze ich zobaczy. Chociaz jej sympatycznosc i fobia nie wspolgraly w poznawaniu nowych ludzi. Miala co do tego mieszane uczucia. Ale pomimo strachu przeczuwala, ze nie skrzywdza jej. Napisala, ze za dwie godziny przyjedzie, i ze przy okazji ich ojcowie wypija razem piwko i poogladaja razem tv. Jej znajoma odpisala, ze okej, i ze bardzo sie cieszy, ze sie zobacza. Dodala tez, ze chyba Paul za bardzo ja polubil. Gdy to przeczytala, usmiechnela sie ucieszona, lecz po chwili musiala obmyslec, jak sie uspokoic tym faktem, no bo to przeciez kolejny powod do stresu. Nawet nie zorientowala sie, kiedy zaczela nerwowo jezdzic palcem po paznokciu.
- Jakos sobie poradze, jak z reszta zawsze - Usmiechnela sie do odbica w lustrze. Wygladala dzis promiennie, a wlosy lekko sie jej napuszyly, tak, ze wygladaly na jeszcze gestsze, niz byly w rzeczywistosci. Zadowolona z tego dziewczyna nabrala ciut wiekszej pewnosci siebie i przypomniala sobie, jak to fajnie jest, kiedy ma sie znajomych, i w dodatku komus sie podobac bardziej. Puscila sobie muzyke w sluchawkach i poszla na dol zrobic sobie sniadanie. Jej rodzice tez byli w kuchni.
- Tata, masz dzisiaj ochote zobaczyc sie z Michaelem? Bo pisalam z Cassandra i powiedzialam jej, ze bede u nich o dwunastej.
Zrobil wieksze oczy ze zdumienia, byly radosne.
- Nasza corcia powoli wychodzi z choroby - Ucieszyl sie - Jasne, mialem go odiwedzic w najblizszych dniach. Super, ze sie zakolegowaliscie. Ogromnie sie ciesze - Pocalowal corke w glowe.
- Nasza corcia robi ogromne postepy - Powiedziala rownie uradowana mama dziewczyny - Brawo Ty Farah - Usmiechnela sie milo. Farah pokazala dwa kciuki w gore.
- Brawo ja - Powiedziala z odwzajemnionym usmiechem.

Ponad godzine pozniej tata wraz z Farah szli do samochodu.
- Moze wezmiemy Pookie? - Zapytala dziewczyna - Moglaby sie pobawic z ich psiakiem.
- Dobry pomysl. Niech i ona ma znajomych w nowym miejscu - Zasmial sie. Farah rowniez sie zasmiala.
- Pookie - Zawolala swoja psinke. Ta biala, puchata kulka szybko przybiegla do niej na swoich uroczych, krotkich lapkach, merdajac wesolo ogonkiem.
- Bo ogonek sie urwie - Powiedziala do suni wesolo. Ogromnie ja kochala, tak samo, jak Pookie kochala ja swoim psim, wiernym serduszkiem. Wskoczyla do wlascicielki na tyle siedzenie. Oparla sie przednimi lapkami o nogi Farah. Dziewczyna poglaskala ja po glowce czule.
- Nie za wygodnie Ci? - Zasmial sie tata Farah.
- Ona ostatnio czesto tak robi - Zasmiala sie dziewczyna.
- Dobrze, to jak nasza biala kulka jest, to mozemy ruszac - Odpalil silnik i ruszyli. Minelo 15 minut, kiedy byli na miejscu. Zaparkowali, tata dziewczyny zgasil silnik i zaczeli wysiadac. Kolega taty Farah byl akurat w garazu. Widzac ich ruszyl im na przywitanie.
- Cholibka, zapomnialem, ze mieliscie przyjechac - Powiedzial - Zepsul mi sie ten moj Fiat, teraz grzebie pod maska, zeby go naprawic.
- Niestety, nie pomoge, ja sie na takich rzeczach kompletnie nie znam - Odparl tata Farah.
- No nic, jak sie nie uda, to bede go musial oddac do naprawy.
- Mam nadzieje, ze obedzie sie bez naprawy.
- Ja takze. Chodzcie do domu, dzieciaki juz czekaja na Farah.
Poszli do srodka, Pookie podreptala wesolo za nimi. Farah weszla pierwsza.
- O, Farah, hej, w koncu jestes - Cassandra wstala z kanapy i usciskala kolezanke - Ciut sie spoznilas, ale to nic.
- Wiesz, spoznienia zawsze w modzie - Odparla zabawnie Farah - Idziemy do Ciebie? Cassandra puscila kolezanke.
- Jasne. Paaauuul - Zawolala brata - Farah juz przyszla - Krzyknela do kuchni - Objada sie paczkami. Ma szczescie, ze biega, bo juz dawno mialby nadwage.
Chlopak wyszedl z kuchni, gryzac jeszcze paczka. Podszedl do dziewczyn.
- Hej Farah - Powiedzial - O, i psinke wzielas, fajnie. Nasza Bumi na pewno ja polubi. Buumii - zawolal swoja sunie. Po schodach dreptal slodki, maly szpic miniaturowy o dlugiej, bialej siersci. Pookie od razu poszla w jej strone. Obwachaly sie noskami, po czym zaczely merdac ogonkami i szczekac.
- Przekrzykuja sie, ktora wazniejsza. Awanturnice - Zasmiala sie Farah. Cassandra i Paul parskneli smiechem.
- Wypuscimy je na podworko, rzuce im dwie pileczki z pokoju - Powiedziala Cassandra. Poszla otworzyc im drzwi, wybiegly obie i zaczely sie ganiac.
- A my na gore - Powiedziala Cassandra. Weszli schodami na pietro i weszli do pokoju dziewczyny. Udiedli na lozku, Farah blisko sciany, a rodzenstwo blizej brzegow lozka.
- To co tam Farah u Ciebie, opowiadaj - Powiedzial Paul z milym usmiechem.
- A co byscie chcieli wiedziec? - Odparla milym glosem.
- Wszystko - Zasmiala sie Cassandra - Jak Ci tutaj? Polubilas Palest Town?
- Tak, nawet bardzo, super tu jest, tak spokojnie, i jeszcze jest las, a ja kocham lasy.
- Kiedys mozemy sie przejsc w trojke lasem z psiakami - Powiedzial Paul - Wybiegaja sie.
- Dobry pomysl - Odparla Farah - Mialam pomysla, zeby czesto tam chadzac z muzyka w uszach, odpreza mnie to.
- To tak, jak ja - Powiedzial z usmiechem Paul - A czego sluchasz?
- A wszystkiego po trochu. Jedynie klasyki nie lubie. A do najulubienszych gatunkow naleza hardstyle i polaczenie uptempo z hardcorem.
- Pierwszy raz slysze o tych gatunkach - Powiedzial Paul.
- Ja tez - Odparla Cassandra - Pusc je nam.
- Okij - Farah wyjela telefon z kieszeni i puscila najpierw hardstyle.
- Fajne, podoba mi sie - Powiedziala Cassandra.
- Mi tez, nawet bardzo - Odparl Paul.
- To teraz hardcore uptempo - Powiedziala Farah. Puscila im kolejna muzyke.
- To jeszcze fajniejsze - Odparl Paul.
- Mocne, lubie takie piosenki - Odparla Cassandra - Napiszesz mi potem w smsie, jacy wykonawcy robia te gatunki?
- Jasne - Odparla Farah z usmiechem.
- Dzieki.
Nastala chwila ciszy.
- Krepujaca cisza - Zasmiala sie Farah. Rodzenstwo tez sie zasmialo.
- Trzeba to zmienic - Powiedziala Cassandra - Moze poopowiadaj nam o swoich znajmych z New Jersey.
- Generalnie nie mialam znajomych. W podstawowce mialam jedna kolezanke, ale olala mnie w gimnazjum. Potem zostaly jeszcze dwie znajome z podstawowki w gimnazjum, ale i z nimi mi sie kontakt urwal. W liceum za to nie umialam sie z nikim zakolegowac. Wiec od liceum bylam sama. Ale nigdy nie bylam dusza towarzystwa.
- To przykre - Powiedziala Cassandra. Wspolczula jej.
- Ta kolezanka z podstawowki nie byla Ciebie warta - Powiedzial Paul. Tez wspolczul Farah.
- To na pewno - Powiedziala lekko zgaszona Farah - Ale w nosie z nia, teraz mam Was - Usmiechnela sie.
- A my nie olewamy znajmoych - Odparl Paul - Bedzie przyjazn do grobowej deski - Usmiechnal sie.
- To racja - Odparla Cassandra - Fajna jestes Farah i szkoda Ciebie, zebys siedziala sama w domu. A moge zapytac, skad sie wziela u Ciebie ta niesmialosc? Czy wolisz nie mowic? - Spytala delikatnie.
- I tak bym Wam kiedys powiedziala. W podstawowce mnie odpychali, w gimnazjum mi dokuczali slownie, a w liceum byli generalnie sami nieciekawi ludzie niestety.
- Jejku, strasznie mi przykro - Odpowiedziala Cassandra.
- Co to kurna za ludzie, ze dokuczaja takiej fajnej dziewczynie, swinie jedne - Powiedzial Paul.
- Dokladnie. Nie znosilam ich. Przez to tak naprawde mam fobie spoleczna, a nie sama niesmialosc. Teraz kazdy nowy kontakt z kims to dla mnie stres, choc tego po mnie nie widac.
- Jejciu, biedna - Powiedziala Cassandra.
- Tu na szczescie nie ma takich podlych osob - Powiedzial Paul.
- To dobrze. Moze tu bede miala szanse na poznanie fajnych osob oprocz Was, Josha i Drake'a.
- Josha? O Joshu nic mi nie mowilas - Powiedziala lekko zdziwiona Cass.
- Oj, sorki, zapomnialam. Jest moim sasiadem z naprzeciwka, fajny chlopak, mily i sympatyczny. Ma goldenka, choc Pookie jeszcze nie miala okazji sie z nim spotkac.
- A, wlasnie, mialam rzucic pilki naszym psiakom - Przypomniala sobie Cassandra. Poszla do szuflady i wyciagnela z nich dwie czerwone pileczki.
- Ciekawe, co robia - Powiedzial Paul.
- Tez jestem ciekawa - Odparla Farah.
Cassandra podeszla do okna, otworzyla je i ujrzala, jak psinki sobie razem biegaja w kolko.
- Biegaja sobie - Powiedziala. Rzucila im pileczki. Sunie od razu zaczely sie nimi bawic.
- Od razu sie chca nimi bawic - Cassandra sie usmiechnela.
- Slodkie psinki - Powiedziala Farah.
Przegadali cale poludnie i popoludnie, o wszystkim po trochu. Farah wrocila do domu dopiero po 17:00.
- I jak sie gadalo coreczko? - Spytal sie Farah jej tata wesoly.
- Bardzo fajnie - Odparla. Takich rozmow z rowiesnikami bardzo potrzebowala.
- Ciesze sie zlotko. Za dwa dni szkola, mozecie razem jezdzic, bo Paul ma prawko.
- O, to fajnie, jasne, bede chciala z nimi jezdzic.
- Super corcia - Odpral - Mam jeszcze prosbe, mama spi, a ja jestem troche zmeczony, wyszlabys z Pookie na spacer?
- Okej, juz ide. Pookie - Zawolala swoja psinke. Ubrala ja w smyczke i wyszly na spacer.
- Oj - Pomyslala dziewczyna. W jej strone szedl Josh razem ze swoim psiakiem na smyczy. Pomachala mu. Odmachal jej. Przeszedl na jej strone ulicy.
- A wiec to jest Nikki, droga Pookie - Powiedzial zartobliwie do suni dziewczyny. Farah sie zasmiala.
- Nie mowiles, ze jest taki mlodziutki. Wyglada na pol roczku.
- Bo tyle ma - Usmiechnal sie - Jest tylko troche wiekszy od Twojej bialej kulki. Patrz, dogaduja sie - Spojrzal na psiaki. Te zaczely merdac ogonkami i sie obwachiwac.
- Slodko wygladaja - Odparla Farah.
- To prawda - Josh poglaskal Pookie.
- Daleko idziecie? - Spytala Farah. Z jednej strony chciala wrocic do domu jak najszybciej, a z drugiej chciala z nim pogadac.
- Wyszlismy tylko na chwilke, Nikki wyhasal sie dzis w ogrodku i jest troszke zmeczony. Moze przejdziemy sie chwile razem? - Zaproponowal.
- Oki - Poszli w prawo.
- Zadomowilas sie juz w miasteczku?
- Tak, bardzo fajnie tutaj, i mili, fajni ludzie, super sie tu czuje.
- Milo mi, ze masz mnie za fajnego - Spojrzal z usmiechem na dziewczyne.
- No jasne, a jak - Odpowiedziala wesolo z szerokim usmiechem.
- Dziekuje, czuje sie zaszczycony - Uniosl glowe do gory. Farah czula, ze bardzo go polubila.
- Ja tez czuje sie zaszczycona, mogac sie kolegowac z takim fajnym chlopakiem.
- A wiec awansowalem na Twojego kolege. Kolejny zaszczyt mnie spotkal - Jego buzia byla wciaz wesola.
- Nawet nie wiesz, jak duzy zaszczyt, jestem w koncu taka superowa dziewczyna - Teraz to ona uniosla glowe do gory. Oboje zasmiali sie.
- Fajny jestes - Powiedziala do Josha Farah.
- Dzieki, Ty tez, taka pozytywna - Odparl cieplo. W koncu dziewczyna mogla poczuc, jak to jest miec normalnych znajomych, ktorzy ja doceniaja.
- Dziekuje.
- Masz z kim jezdzic do szkoly, czy poznalas na razie tylko mnie?
- Bede jezdzila z moimi znajomymi z dziecinstwa, mieszkaja 15 minut stad. Moj tata przyjazni sie z ich tata. Aaaale, moge z nimi jezdzic co drugi dzien - Usmiechnela sie wesolo - A co drugi z Toba.
- O, to super. Fajnie, ciesze sie - usmiechnal sie cieplo.
- Tez sie ciesze.
- Wracamy juz? Bo Nikki musi odpoczac po dzisiaj.
- Tak, oki.
Wrocili, rozmawiajac o swoich psiakach. Po kilku minutach byli juz pod domem dziewczyny.
- Okej, to do zobaczenia, milego wieczorku - Powiedziala Farah bardzo sympatycznie.
- Do zobaczenia, dziekuje i wzajemnie - Odparl milo chlopak i poszedl w strone swojego domu przez jezdnie. Nie wiedziec, czemu, ale nastolatka czula sie przy nim, jakby go znala juz od jakiegos czasu. Uwazala, ze jest bardzo przyjazny, mily, cieply i sympatyczny. Czula, ze moze mu zaufac.
- Hej, juz jestem - Krzyknela, gdy weszla z Pookie do domu.
- I jak sie gadalo z nowym kolega? - Spytala sie mama dziewczyny.
- Widzialas nas? - Spytala przypuszczajaco Farah.
- Tak. Ciesze sie skarbie, ze masz nowych znajomych, miod na dusze.
- Ja tez sie ciesze. Ta przeprowadzka to byl superowy pomysl. Oki, ja ide do siebie mamus.
- Dobrze corcia.
Farah poszla do siebie, a Pookie podreptala razem za nia. Weszla do swojego pokoju, a za nia jej puchata przyjaciolka. Psinka wskoczyla na lozko Farah i klapnela sobie na samym jego srodku, po czym sie polozyla i zamknela oczy. Nastolatka poglaskala kochana sunie, po czym usiadla obok niej. Poczula sie troche samotna. Najchetniej spedzalaby teraz z kims caly czas. Choc wiedziala, ze za dwa dni szkola, to nadal jakos to zakorzenione uczucie pustki dawalo o sobie znac. Dziewczynie zrobilo sie smutno, ze nie ma jeszcze z nikim glebokich relacji, tak bardzo ich potrzebowala. I pomimo, ze brala dzisisaj leki, to poplynely jej lzy. Tak bardzo chciala miec juz w tej chwili przyjaciolke i chlopaka, a zanim otworzy sie przed kims calkowicie, minie jeszcze sporo czasu. Nie mogla juz zniesc uczucia tej cholernej pustki w sercu. Pomyslala, ze koniecznie musi sie zorientowac, gdzie w miasteczku jest najblizszy psycholog i psychiatra. Tak nie moglo byc, nie chciala sie tak czuc. Potrzebowala sie komus wygadac. Nie chcac sie dalej smucic, przebrala sie szybko w pizame i polozyla sie obok psinki i przytulila ja. Wierna sunia polizala buzie swojej wlascicielki, czujac jej nastroj. Zmeczona myslami Farah szybko usnela.
Ciesz się w życiu drobiazgami, bo któregoś dnia możesz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to były rzeczy wielkie

Awatar użytkownika
Farah
Reakcje:
Posty: 724
Rejestracja: 19 lut 2017, 22:15
Rozdane podziękowania: 4 razy
Otrzymane podziękowania: 44 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Skorpion

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Farah » 07 sty 2018, 05:40

Rozdzial 5 :)

Nastepnego dnia Farah obudzila kolo poludnia, zmeczona wczorajszymi wrazeniami. Wyspala sie jednak, nawet miala mily sen, jak Josh, Paul, Cassandra i Drake sie poznali i jedli duza pizze u Farah. Dziewczyna spojrzala na srodek lozka. Jej psinka wiernie spala przy swojej pani.
- Jak ja Cie kocham puchu - Wtulila glowe w miekie futerko Pookie i poruszala nia na boki. Psinka zaczela merdac swoja kitka. To byl uroczy obrazek. Nagle Farah uslyszala dzwiek smsa. Dostala smsa od Paula, co u niej. Napisal tez, ze juz za nia tesknia.
- To takie mile - Zrobilo jej sie cieplo na sercu. Usmiechnela sie. Cassandra na pewno steskila sie z ogromnej sympatii do Farah. To znaczy Paul tez, ale chyba krylo sie za tym cos wiecej. Odpisala, ze ona za nimi tez i ze Pookie przespala z nia cala noc. Wstala z lozka i poszla robic sobie sniadanie. Gdy wyciagala mleko z lodowki, dostala kolejnego smsa. Odpisal, ze juz w poniedzialek sie zobacza, i ze slodko, ze Pookie z nia spala. Potwierdzila to, dopisala tez, ze nie moze sie doczekac poniedzialku, choc stresuja ja jednak pierwszy dzien w szkole. Dopisala tez, ze co drugi dzien bedzie jezdzic do szkoly ze swoim kolega z naprzeciwka.
- Pewnie bedzie lekko zazdrosny - Pomyslala dziewczyna. Po chwili dostala wiadomosc, ze dobrze, i zeby sie nie martwila, bo on bedzie z nia. Po chwili dopisal tez, ze Cassandra bedzie do nich przychodzic co druga przerwe.
- Tak sie przejal, ze zapomnial w pierwszym smsie dopisac o siostrze - Pomyslala nastolatka. To bardzo mile. Wziela cynamonowe platki z szafki, wsypala je do miski, zalala mlekiem i wstawila do mikrofali. Odpisala, ze dziekuje, i ze dla niej to duzo znaczy. Napisala tez, zeby pozdrowil siostre i ze idzie sie kapac i odpisze pozniej, bo jeszcze przejdzie sie z Pookie na spacerek. Wyjela platki z mikrofalowki, postawila je na stole, wziela sobie lyzke i usiadla na krzesle. Paul przyslal wiadomosc, ze nie ma za co, i ze zyczy jej milego dnia. Odpisala, ze wzajemnie, polozyla telefon na stole i zaczela jesc.

Pol godziny pozniej byla juz po prysznicu i wychodzila z Pookie na spacer. Postanowila, ze troche dluzej pochodzi z psinka po dworzu. I tak nie miala na dzisiaj zadnych planow. Nagle, gdy spojrzala przed siebie, zobaczyla Josha wychodzacego z domu. Pomachala mu z serdecznym usmiechem. Odmachal jej.
- Czesc - Powiedzial, gdy przeszedl juz przez ulice.
- Hej. Znowu sie spotykamy - Usmiechnela sie milo do niego.
- Cos sadze, ze czesto bedziemy na siebie wpadac. Nie mieszkamy od siebie strasznie daleko - Zasmial sie. Farah rowniez sie zasmiala.
- Mialem isc do kolegi, bo zepsul mu sie samochod, a ja sie troche na tym znam, ale w sumie wyszedlem przed czasem, bo on jest teraz na miescie i mial byc w domu za godzine.
- Ja akurat szlam z psinka do lasu na pierwszy spacer lesny - Powiedziala ucieszona swoim pomyslem.
- O, to fajnie, Twoja sunia sie wybiega - Odparl wesolo - A moge isc z Wami? Jesli chcesz - Zapytal.
- Jasne, razem bedzie weselej - Odparla.
- To idziemy - Poszli za dom Farah do lasu.
- Mowisz, ze znasz sie na samochodach? - Spytala sie Josha nastolatka.
- Tak, moj tata jest mechanikiem, sporo mnie uczyl takich rzeczy.
- Koledze mojego taty zepsul sie samochod, i tak sobie teraz pomyslalam, ze moze moglbys mu pomoc go naprawic.
- Jasne, nie ma sprawy - Odparl. Doszli do lesnej sciezki i skierowali sie na lewo. Wokol bylo duzo swierkow.
- Mieszkaja 15 minut stad. Kiedy mialbys czas?
- W sumie to jeszcze dzisiaj go mam. Jak tylko wroce od kolegi, to mozemy tam pojechac.
- Dobrze, fajnie, to jak wrocisz, to mozesz po mnie przyjsc.
- Okejo. W sumie, to mozemy sie wymienic tez numerami. Jak kiedys nie bedziesz jechac do szkoly, to wyslesz mi esa i bede wiedzial. I na odwrot - Powiedzial chlopak.
- Dobry pomysl - Farah wyciagnela komorke i wstukala sobie numer nastolatka. Potem podala mu swoj i juz mieli kontakt do siebie, po czym ruszyli dalej sciezka. Farah wyjela z kieszeni paczke papierosow.
- Palisz? - Spytala.
- Popalam - Odpowiedzial z wesolym usmiechem.
- Chcesz jednego?
- Poprosze.
Dziewczyna dala mu papierosa i mu go przypalila, po czym zapalila swojego. Josh pociagnal macha i wypuscil dym.
- Dzieki - Powiedzial.
- Spoko. Bardzo lubie mentole.
- Ja lubie kazde - Odpowiedzial z usmiechem, patrzac na nia - Stresujesz sie troche przed szkola?
- Nawet nie wiesz, jak - Dopiero po chwili spostrzegla, co powiedziala. Poczula sie przy nim tak swobodnie, ze zwierzyla mu sie calkowicie ze swojego strachu.
- Spokojnie, tam sa fajni ludzie - Odparl - Strach ma wielkie oczy - Usmiechnal sie do niej cieplo. Nie sposob bylo dla niej nie odpowiedziec tym samym.
- Tylko... Wiesz... Ja mam fobie spoleczna - Zdecydowala sie mu o tym powiedziec. Jest bardzo w porzadku, na pewno nie powie nikomu.
- Och, przepraszam, nie wiedzialem. Gdybym wiedzial, na pewno bym Cie jakos podniosl na duchu - Przejal sie jej wyznaniem.
- Nie szkodzi. Naprawde - Odparla rozumiejaca Farah.
- Chcesz o tym opowiedziec, czy wolisz nie? - Spytal delikatnie.
- W gimnazjum przezywali mnie od tlustych swin, glupich krow i wielorybow, bo utylam po lekach - Powiedziala smutno dziewczyna - Potem jeszcze zaczeli mowic, ze jestem popierdolona, bo jestem taka cicha i z nikim sie nie zadaje i ze na pewno cos ze mna nie tak, skoro tak jest - Dodala, patrzac w bok.
- Jeju, musialas przejsc pieklo w tej durnej szkole - Bardzo wspolczul nastolatce. Mogl sobie tylko wyobrazic, jak mogla sie czuc przez te wszystkie lata - Ogromnie Ci wspolczuje Farah.
- Tak naprawde to wyjechalam, zeby o tym zapomniec. Poznac nowych, normalnych ludzi i zaczac nowe zycie w nowym miejscu. A oprocz fobii, nabawilam sie tez po tym niezlej psychozy - Odparla, nadal patrzac w bok.
- Jejciu, to przykre - Chlopakowi scisnelo sie serce na mysl, jak musiala wtedy cierpiec i sie meczyc.
- Mozemy usiasc na tym kamieniu - Po prawo stal ogromny kamien, na ktorym zmiescilyby sie 3 osoby.
- Okej - Podeszli do niego i usiedli. Pookie usiadla przy nogach nastolatki.
- Jak sobie przypomne, jak ja wtedy funkcjonowalam... Ciagle mi sie wydawalo, ze ktos z tych pustakow mnie widzi. Ze stoja gdzie pod moim blokiem i za pomoca magii widza, co robie. Jak sie kapalam, to zaslanialam sie przyczepionym do kabiny przescieradlem, zeby mnie nie widzieli nagiej. Nie moglam spokojnie myslec, bo bylam swiecie przekonana, ze slysza moje mysli. We wlasnym domu nie moglam byc soba, odpoczac, spokojnie sie przebrac, a nawet myslec - Oczy jej sie zaszkily. Joshowi zrobilo sie mocno szkoda Farah i przytulil ja delikatnie. Odwzajemnila go. Poczula sie przy nim tak spokojnie, czula takie cieplo i zrozumienie. Chyba nawet nawiazali jakas wiez. Nie wiedziala czemu, ale chciala go przytulac jak najdluzej, chciala, zeby ta chwila trwala jak najdluzej. Zrozumiala, ze ma przyjaciela. Pociagnela nosem i puscila objecia chlopaka.
- Dziekuje - Usmiechnela sie delikatnie, choc smutno.
- Nie ma za co. Po takich przejsciach potrzebujesz jakiejs otuchy - Powiedzial wspierajaco.
- To prawda. Ale nie gadajmy juz o tym - Westchnela i otarla policzki z lez - Porozmawiajmy teraz troche o czyms luznym.
- O czym chcesz? - Spytal troskliwie.
- Moze o Tobie? - Odpowiedziala z troche wiekszym usmiechem.
- A co chcesz o mnie wiedziec? - Siedzac tak blisko siebie oboje poczuli sie ze soba blisko.
- Poopowiadaj mi cos wesolego, co Cie spotkalo, zebym sie odsmucila. Mozemy w sumie isc dalej - Zaproponowala. Wstali z kamienia i ruszyli dalej sciezka, ktora szli wczesniej. Nagle Pookie zauwazyla jakiegos ptaka na sciezce i wyrwala sie razem ze smycza w pogoni za ptakiem.
- Pookie - Krzyknela wystraszona dziewczyna. Bala sie, ze jej ucieknie.
- Pookie, przyjdz - Zawolal zdecydowanie Josh. Nagle psinka zatrzymala sie, spojrzala na chlopaka i wrocila do nich. Farah szybko zlapala smycz i odetchnela z ulga.
- Jeju, szczescie, ze Ciebie posluchala. Jak to zrobiles? - Spytala ciekawie dziewczyna.
- Kiedys czytalem, ze trzeba do zwierzaka mowic bardzo zdecydowanie, ale nie za ostro. Mialem okazje cwiczyc to na psiakach w szkole, kiedys mielismy takie zajecia, i zapamietalem to.
- Dziekuje Ci, juz sie balam, ze ucieknie. Naprawde, dziekuje.
- Spoko, sama przyjemnosc pomagac tak sympatycznej dziewczynie - Usmiechnal sie do niej milo. Farah tez sie usmiechnela - Jeszcze raz dzieki.
Szli lasem i gadali, po kilku minutach musieli jednak wrocic, bo Joshowi zostalo 15 minut do pojechania do kolegi. Dziewczynie nie wydalo sie dziwne, czemu jej psinka od razu posluchala sie Josha. Nie znala jego tajemnicy. Na razie.

Ktos przyjechal? - Pomyslala Farah, siedzaca rano przy swoim laptopie. Uslyszala, jak ktos parkuje samochod. Wstala i wyjrzala przez szybe, jednak nikogo nie zauwazyla. Otworzyla okno i rozejrzala sie. To sasiedzi po prawo wrocili z wakacji, bo przez ostatnie dni nikogo tam nie widzieli. Dziewczyna nastawila sie na to, ze tak, jak rodzice Josha, sasiedzi po prawo przyjda sie przywitac. Sasiedzi po lewo zrobili to dwa dni temu. Ich dzieci byly juz dorosle i mieszkaly gdzie indziej.
- No to znowu czekaja mnie atrakcje - Pomyslala. Spojrzala w lustro, zeby upewnic sie, ze dobrze wyglada. Wygladala ladnie. Ubrala sie dzis w czarna bluzke, fioletowe spodnie i czarno rozowe adidasy. Przeczesala szybko wlosy i zrobila sobie kucyk opadajacy na lewy bok. Nagle uslyszala glos dzwonka do drzwi.
- Przygotuj sie - Powiedziala do siebie, biorac gleboki wdech. Jej rodzice juz otworzyli drzwi. Stala chwile i przysluchiwala sie rozmowie. Sasiedzi byli mili, przedstawili sie i przyniesli ciasto kupione w drodze do domu. Sluchala jeszcze chwile. Doszly ja dwa glosy jakis dziewczyn. Choc szczerze miala nadzieje, ze Ci sasiedzi rowniez nie maja dzieci, co sasiedzi po lewo, to jednak troszke sie ucieszyla, ze moze bedzie miala nowe kolezanki. Ale z drugiej strony to nie wiadomo, bo trudno przewidziec, jakie one beda. Posluchala jeszcze troche. Dziewczyny wydawaly sie mile, powiedzialy, ze teraz ida do drugiej liceum.
- To rok mlodsze, niz ja - Pomyslala Farah. Slyszala, jak zaczely opowiadac jej rodzicom o swoich zwierzakach, mialy dwa kotki i psiaka. Wlasnie mowily o tym, ze spia one razem. Farah postanowila, ze to juz ten czas, i zeszla na dol.
- Dzien dobry - Powiedziala do sasiadow, stojac za swoimi rodzicami.
- A to jest nasza corcia, Farah - Powiedzial jej tata do sasiadow.
- Dzien dobry - Odpowiedzieli milo dziewczynie. Zaraz po tym ich corki rowniez sie przedstawily.
- Czesc, jestem Hannah - Powiedziala z milym usmiechem dziewczyna stojaca po lewo. Farah wyszla przed rodzicow i podala jej reke - Farah - Przedstawila sie jej Farah. Puscily uscisk dloni.
- Ja jestem Lola - Odpowiedziala druga dziewczyna, stojaca tuz obok siostry. Z wygladu roznil je tylko kolor wlosow - Hannah miala jasnobrazowe wlosy, za to Lola miala farbowany czerwony rudy. Lola podala reke Farah. Farah wyciagnela reke i uscisnela jej lekko dlon - Farah - Powiedziala zestresowana, choc wymusila na sobie lekki usmiech.
- My juz bedziemy leciec, dopiero przyjechalismy z wakacji, musimy wszystko rozpakowac - Powiedziala mama blizniaczek sympatycznie - Zyczymy panstwu milego dnia - Dodala z usmiechem.
- Dziekujemy, wzajemnie - Odpowiedzial tata Farah. Do widzenia.
- Do widzenia - odpowiedziala rodzina sasiadow, po czym wyszli.
- Jejciu, tyle nowych osob, niezle stresy - Powiedziala Farah do rodzicow.
- Ale dzieki temu juz coraz bardziej zdrowiejesz corcia - Powiedzial jej tata - Z czego jestem bardzo dumny.
- Ja tez jestem dumna kochanie, ze wychodzisz do ludzi - Dodala mama dziewczyny.
- Dzieki. Ja tez jestem z siebie dumna. Kiedys bym nie dala rady.
- Z czasem Twoja fobia bedzie juz tylko zlym wspomnieniem, zobaczysz - Odpowiedzial jej tata.
- Oby tak bylo - Odparla Farah, po czym poszla do siebie na gore. Nagle zadzwonil jej telefon. To Cassandra. Od razu odebrala.
- Hej.
- Hej Farah, co tam?
- A w porzadku. Przed chwila przechodzilam kolejne stresy z poznawaniem nowych osob. Mam nadzieje, ze to juz przedostatnie, bo jeszcze szkola.
- Kogo poznalas? - Spytala zaciekawiona Cass.
- Sasiadow po prawo, wlasnie wrocili z wakacji.
- Spokojnie, nie masz sie czego obawiac, Lola i Hannah to fajne i mile dziewczyny, chodzilam z nimi na hiszpanski, matme i polski i uwierz, ze sa przesympatyczne. Moze nawet sie zaprzyjaznicie.
- To na szczescie. Nie wiem, moze tak, ale na razie nie chce sie stresowac nowymi znajomosciami kolejny raz.
- Okij, rozumiem Farah. A co tam wiecej slychac?
- Wczoraj znowu bylam na spacerze z Joshem i Pookie, tym razem w lesie. Powiedzialam mu o swojej fobii i psychozie.
- I co na to powiedzial?
- Ze bardzo mi wspolczuje. A jak sie przy nim rozplakalam, to mnie przytulil - Farah troche bala sie tego powiedziec Cass, bo przeciez jej brat cos czul do Farah.
- To bardzo mile z jego strony. I jak zareagowalas?
- Tez go przytulilam. Po tym troche mi przeszlo, a po minucie nawet lekko sie usmiechnelam.
- To dobrze, ze potrafil Cie pocieszyc, dobry z niego kolega.
Cassandra na szczescie nie byla o to zla na Farah.
- W ogole jest bardzo ciepla osoba, bardzo go polubilam.
- Polubilam, czy bardziej polubilam? - Spytala sie ciekawie Cassandra.
- Sama nie wiem. Gdy bylismy przytuleni, to poczulam sie tak spokojnie i taka troske, to bylo bardzo mile uczucie.
- Moze cos z tego wyjdzie? - Ucieszyla sie Cass.
- Jeszcze nie wiem, na razie za malo go jeszcze znam, poza tym na razie tylko sie kolegujemy.
- Okej. Ale i tak sie ciesze, ze masz kolege - Powiedziala Cass milo.
- I ja tez - usmiechnela sie na mile wspomnienie tamtego przytulenia.
- To na rozpoczecie roku jedziesz z nami czy z Joshem?
- Na rozpoczecie z Wami, a w nastepny dzien z Joshem.
- Aha, okej. Jakos bede probowala dodac Ci otuchy pojutrze - Powiedziala cieplo. Farah poczula, ze niedlugo beda przyjaciolkami.
- Dziekuje, jestes kochana.
- Staram sie - Powiedziala milo.
- Ja juz bede konczyc, chcialam jeszcze pomoc mamie w obiedzie.
- Okejo. To do pozniej Farah, papa.
- Do pozniej, papatki.
Farah odlozyla telefon na biurko i poszla na dol pomoc mamie.
Ciesz się w życiu drobiazgami, bo któregoś dnia możesz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to były rzeczy wielkie

Online
Awatar użytkownika
Scelena
Reakcje:
Posty: 99434
Rejestracja: 07 kwie 2014, 22:53
Rozdane podziękowania: 582 razy
Otrzymane podziękowania: 333 razy
Płeć:
Znak zodiaku: Strzelec

Moje opowiadanie - psychologiczno obyczajowy romans fantasy :)

Post autor: Scelena » 07 sty 2018, 08:12

Nawet wątek automobilkowy się pojawił :autko: :ok:

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości